Zieleń w mieście cz. 4

A chorzy i rekonwalescenci, gdzież znajdą kawałek zielonego błonia, na którym mogliby swobodnie odetchnąć? W pobliżu nigdzie, a do dalszej przechadzki brak im sił.

Te okoliczności przyczyniają się bez wątpienia do cielesnego i obyczajowego upadku niezamożnych warstw ludności, jako też do wywołania głębokiego niezadowolenia z twardego losu i są jedną z przyczyn nienawiści do klas posiadających.

Dajmy przeto i najbiedniejszym możność przebywania wśród zawsze pięknej, wolnej przyrody Bożej. Będzie to czynem nie tylko ludzkim ale i mądrym. Dajmy im wystarczające place do odpoczynku po ciężkiej pracy, do rozrywek im właściwych, a utrzymamy w ten sposób ich i ich dzieci przy zdrowiu i siłach, za czym przyjdzie z czasem i zadowolenie. Przyroda jest potężnym zdrojem leczniczym, zdolnym wyleczyć wszelkie cierpienia, a przynajmniej je złagodzić.

Aby zapobiec krzywdzie grożącej mieszkańcom miast bardzo wielkich, jest w ogólności konieczną rzeczą wstrzymać dalsze niszczenie zieleni w obrębie miasta i przystąpić bezzwłocznie do zakładania nowych plantacji.